Nastolatek – czy trzeba umieć żyć?

405 wyświetleń 0 Comment

…🍀…

Kiedyś uświadomiłam sobie, że życie jest dobre, gdy żyć się umie…

Przeraziło mnie to. Bo nie wiedziałam czy umiem? Nikt nas przecież tego nie uczy… Matematyki i polskiego owszem, ale życia to tak w międzyczasie, przy okazji… Przyszedł czas na bilans; czy aby na pewno ja umiem? Co to znaczy umieć żyć? Bo jak nie umiem, to mogę zrobić coś źle… A jeśli umiem, to kiedy i jak się tego nauczyłam? Jakich miałam nauczycieli? Czego mnie nauczyli?

Zrozumiałam, że te wszystkie brednie o życiu; że dobrze kiedy jest ono wiedzione spontanicznie, intuicyjnie, że człowiek uczy się na błędach, że co nas nie zabije, to nas wzmocni, że zawsze jakoś się przecież ułoży, że życie nie może być łatwe, że na większość rzeczy nie mamy wpływu, itd… są nieprawdziwe, a już na pewno nie zawsze są prawdziwe. Większość z nich przyjmujemy jednak za pewniki (nieświadomie!) już od dzieciństwa – jako gotowce w postaci przekonań. Nimi przesiąkamy i tak powstaje nasza UMIEJĘTNOŚĆ ŻYCIA. Jednocześnie mam świadomość, że to dość powszechny sposób postrzegania świata, nie tak dawno bliski także i mnie. Oczywiście taki przejęty odruchowo światopogląd wzbogacony bywa zawsze o szereg przekonań z zakresu wiary i religii…. Kiedy dotarło do mnie, że życie to po prostu decyzje, wybory i ich konsekwencje, plus jeszcze kilka pięknych rzeczy, natychmiast pomyślałam o swoich dzieciach.

Jak nauczyć moje dzieci tego, że ich życie zależy od nich? Jak dać im siłę do tego, aby mogły zmagać się z przeciwnościami i mądrość, aby umiały pogodzić się z tym, że czasem ponosimy też konsekwencje decyzji innych ludzi? Jako rodzice wiele lat gromadzimy doświadczenia życiowe, popełniamy błędy, ponosimy konsekwencje… Kiedy poddajemy nasze doświadczenia “obróbce intelektualnej” refleksje bywają bardzo wartościowe i warte tego, aby przekazać je naszym dzieciom.  Ale jak sprawić, aby dzieciaki chciały słuchać, bo przecież nie zawsze chcą 🙁 Jak zatrzymać czas w trudnych życiowych momentach, momentach kluczowych decyzji po to, aby spokojnie wytłumaczyć, podzielić się swoim życiem?

Bywa, że tempo życia nie pozwala nam spokojnie przechodzić przez hałas i pośpiech dnia codziennego… Dzieci nie pytają, my nie mówimy… Zostajemy przy zakazach i nakazach, a to droga na skróty 🙁  Pomyślałam wtedy o formie pamiętnika, który będą mogły przeczytać, gdyby nie mogłoby być mnie przy nich kiedy będą potrzebowały odpowiedzi. I chociaż wiem, że dzieci uczą się życia od rodziców/opiekunów głównie przez obserwację, to wiem także, że w okresie najbardziej krytycznym, czyli w czasie kiedy człowiek staje się wszechwiedzącym nastolatkiem, często rodzice schodzą na dalszy plan, a nasze dzieci sprawdzają inne źródła wiedzy, tzw. autorytety (czasem z piekła rodem), a nasze bezcenne doświadczenia nie stają się wskazówkami 🙁 Często dzieciaki nie mówią nam o swoich problemach, rozterkach, dylematach  – z wielu powodów. Same borykają się ze sprawami, których nie rozumieją i … uczą się na własnych błędach.

Wierzę, że będziecie przychodzić do mnie po drogowskazy, ale pewności mieć nie mogę  🙁 I tak powstała koncepcja bloga dla Was – moich dzieci. Wierzę, że przedstawiany tutaj; w ciszy, zadumie, spokoju światopogląd, będzie stanowił dla Was pewnego rodzaju mapę, dzięki której będziecie  mogły podążać za znakami, sprawdzając konkretne tezy, a nie błądzić po omacku. Jestem głęboko przekonana, że moje doświadczenia życiowe przekazane i zrozumiane mogą uchronić Was przed błędami, których konsekwencje często bywają nieodwracalne...

Z czasem zrodziła się w głowie myśl o tym, że moje dzieci nie będą jedynymi szukającymi drogowskazów, a za nią nadzieja, że może Ktoś jeszcze je tutaj znajdzie? Rola matki i psychologa jednocześnie rodzi nieodpartą potrzebę zaangażowania w życie społeczne. Mam nadzieję, że kategoria dotycząca świata dzieci i nastolatków stanie się pomocna także dla tych z Was, które wychowują nastolatka i borykają się z potężnymi dylematami rodzica.

We wspólną podróż po bezdrożach życia zapraszam jednak przede wszystkim samych tytułowych zainteresowanych 🙂  To byłaby dla mnie największa radość, móc czasem prowadzić Was przez meandry codzienności, którą jak sądzicie, tak doskonale znacie. Nie słuchajcie tych, którzy lekkomyślnie i frywolnie twierdzą, że “co Was nie zabije, to Was wzmocni” i w myśl tej zasady trzeba doświadczać i błądzić, żeby się życia nauczyć. Jest tak bowiem często, że doświadczenia uczą i wzmacniają charakter, ale od każdej reguły są wyjątki… Czasem zbyt silne doświadczenia życiowe mogą pokaleczyć Waszą duszę na całe życie zostawiając ślady i blizny, zbyt bolesne lekcje.  A Wasze Życie jest zbyt cenne, aby stało się kolejnym wyjątkiem potwierdzającym regułę.

Jeśli szczęśliwie zdarzy się tak, że któryś z młodych ludzi, nastolatków, zajrzy na tą stronę, chciałabym, aby potrafił w tym młodym wieku zrozumieć jedną zasadniczą rzecz, od której zaczyna się odpowiedzialność za własne życie. Mianowicie pamiętajcie, że najważniejsze w życiu decyzje, które kształtują Waszą drogę życiową podejmujecie w takim wieku, kiedy nie wiecie o życiu nic. Dopiero z perspektywy czasu, zaczynamy rozumieć więcej spraw. Dziś to wiem, ale kiedy tłumaczyli mi to rodzice, kiedy miałam 15 lat, wydawało mi się, że się wymądrzają, bo ja wiem lepiej. Buntowałam się zamiast słuchać. Młodość chmurna i durna…

” Zacząłem u dołu drabiny i piąłem się, szczebel po szczeblu, aż dotarłem na sam szczyt. A wtedy odkryłem coś strasznego. Moja drabina stała przy niewłaściwej ścianie…”

To słowa, które w moim życiu zmieniły bardzo wiele. Z całego serca życzę każdemu młodemu człowiekowi, żeby już dzisiaj mógł je poczuć i zrozumieć. Wówczas swoje wybory będziecie podejmować ostrożniej i z większą rozwagą ♥

Z pozdrowieniami i sympatią, K.