Samotność w tłumie

945 wyświetleń 0 Comment

…🦋…

Kiedy przyglądam się światu, rozmawiam z ludźmi, obserwuję szereg zależności,często pozostaję z jednym wnioskiem: ludzie czują się samotni, mimo że otoczeni są ludźmi. Samotność w tłumie jest znakiem naszych czasów, przejawem kryzysu światopoglądowego człowieka, jak również odległości jakie tworzą się pomiędzy ludźmi.

Zauważyliście na pewno, że ludzie dziś nie rozmawiają ze sobą, tylko wymieniają informacje. To tworzy brak bliskości, a w takich relacjach nic wartościowego się nie dzieje. Człowiek nie czuje bliskości, nie czuje wsparcia, z czasem zapomina jak to jest (albo nigdy tego nie doświadczył) i zaczyna czuć się samotny. Rozmowa jest wymianą spostrzeżeń, ale powinna być także wymianą tych najgłębszych myśli… obaw, trosk, smutków, radości, nadziei, itd… Wtedy daje wsparcie, podbudowuje, ale mam wrażenie, że takie relacje zdarzają się tylko niewielu z nas. Pędzimy za chlebem powszednim, i zapominamy jak to jest czuć się kochanym, potrzebnym, bezpiecznym. W pracy konkurencja, w szkole rywalizacja, w domu pośpiech i brak kontaktu.

Człowiek zostaje sam, a nie każdy w samotności znajduje siłę. W dzisiejszym świecie, gdzie sprawy materialne dominują nad rozwojem osobistym i duchowym, człowiek zaczyna zanikać… Rozwój osobisty rozumiemy najczęściej w kontekście rozwoju zawodowego, samoświadomość w kontekście tego w czym jesteśmy dobrzy – czyli co możemy z siebie dać … ewentualnemu pracodawcy, a co zbuduje nasza karierę, natomiast światopogląd, to ogólna orientacja w świecie zewnętrznym, rynku pracy, polityce, itd…Takie powierzchowne podejście do życia, w którym nasze potrzeby definiowane są przez reklamy, zaprowadzą nas donikąd… do pustego miejsca,  w którym nie wiesz kim jesteś i po co żyjesz? A przecież to można i TRZEBA pogodzić. Karierę i konsumpcjonizm z autentycznym rozwojem osobistym i budowaniem własnego światopoglądu. Bo to one dają nam schronienie w razie nagłej potrzeby…

Kiedy człowiek nie posiada własnego światopoglądu budującego jego siłę, nie rozwija się, to w razie kryzysu szuka ratunku w ludziach, używkach, zakupach, itd… Na prawdę tak to działa. Bo skąd weźmiesz siłę żeby stawić czoła problemom dnia codziennego? Jeśli nie wiesz, że masz ją w sobie, to szukasz jej na zewnątrz. A to błąd.

Pamiętaj o jednej podstawowej rzeczy: jeśli nie znajdziesz drogi do tego miejsca w sobie, z którego pochodzi siła, nikt Ci jej nie da. To Ty musisz wiedzieć na pewno , że ona jest właśnie tam i tylko tam. Kiedy będziesz sam dla siebie oparciem, wszystko inne ułoży się dobrze. Ty jesteś fundamentem Twojego Życia. Jeżeli nie zaczniesz od zbudowania solidnych fundamentów, dom może się zawalić … Do tego miejsca ludzie dochodzą jednak różnymi drogami… Najczęściej są to niestety kryzysy, załamania, rozczarowania ludźmi… Czujesz, że Twoje życie nie ma sensu, bo rozstałaś się z partnerem, albo przyjaciółka okazała się nieszczera…

Jako psychologa boli mnie to szczególnie, że ludzie nie szukają wówczas profesjonalnej pomocy, sami zmagają się z problemami, które – wbrew pozorom – można bardzo łatwo rozwiązać. Latami cierpią z powodu błahych tak na prawdę spraw, czują się bezwartościowi, bo coś w ich życiu nie ułożyło się tak jak chcieli. A życie to coś znacznie więcej… Jesteśmy tu naprawdę przez chwilę…

A nocą, gdy choćby na chwilę unosisz oczy ku sklepieniu nieba z jego morzem gwiazd bez liku i gdy usiłujesz uprzytomnić sobie, że są to wszystko słońca, około których krążą jakieś inne  ziemie, gdy wyobrażasz sobie, jak to ta cała w jedno zebrana siła wszystkich Niagar, oceanów, prądów na naszej planetce, w porównaniu z siłą, która tam  w górze działa w przestworzach nad nami, nie więcej stanowi niż znikoma energia brzęczenia skrzydeł musich – wówczas przeżywasz również bogatą w skutki chwilę istotnego zstępowania na cię upragnionego elementu siły… (P.Mulford)

Siły, która płynie ze świadomości bycia elementem niepojętej energii…I bez względu na to, czy dany system religijny, forma przekazu, sposób nazewnictwa, towarzyszące mu rytuały odpowiadają Ci i przekonują do bycia praktykującym, pamiętaj że pod powłoką pozorów zawsze jest coś więcej, coś o co właśnie chodzi. Do tego jednak musisz dotrzeć sam.

I to jest jedna z dróg dotarcia do poczucia, że moc działania jest w Tobie, że świat którego jesteś częścią to coś znacznie więcej niż codzienna bieganina. Współczesny styl życia jednak odcina człowieka od świadomości bycia częścią Wszechświata. Wszelkie przejawy duchowości są niemodne, a to jest pułapka. Człowiek pozbawiony kontaktu z samym sobą, pozbawiony refleksji nad tym kim jest i co tu robi, staje się zagubiony, nie ma narzędzi do zmagania się z codziennością. Niektóre sprawy po prostu nie są warte roztrząsania i cierpienia, a jednak cierpimy… Czujemy się samotni i nie wierzymy, że to wszystko zależy od nas…

Posłuchajcie mnie teraz uważnie: nigdy, ale to nigdy nie szukajcie jedynego oparcia w innych ludziach. Siłę macie w sobie i tu musicie ją znaleźć. Wsparcie najbliższych w trudnej sytuacji jest ogromnym darem i skarbem. Ale musicie zadbać o to, żebyście w razie nagłego nieszczęścia sami umieli być dla siebie oparciem… Rozejrzyjcie się wokoło: jesteście częścią otaczającej Was, szeroko rozumianej rzeczywistości. Nie rozumiemy jej do końca, ale jesteśmy jej częścią i z tego bardzo wiele wynika…

K.