Nie bądź homo, bo to wstyd :/

136 wyświetleń 0 Comment

…🦋…

Nie bądź homoFOBEM, bo to po prostu jest wstyd! A jeśli już jesteś, bo cośtam, to proszę nie wygłaszaj tych poglądów publicznie, bo Twoje opinie ranią do żywego, krzywdzą i sieją zniszczenie w sercach tych, którzy na to nie zasłużyli, bo nie zrobili ani Tobie, ani innym żadnej krzywdy. Być może tylko nie spełniają czyichś oczekiwań względem tego jacy powinni być… Ale to za mało, aby zanegować ich styl życia. Nie krzywdź tylko dlatego, że nie rozumiesz. Gdybyś rozumiał, nie krzywdziłbyś, nie ranił…

Do napisania tego artykułu zainspirowała mnie historia mojej kilentki; młodziutkiej, wrażliwej i bardzo mądrej dziewczyny, która zgłosiła się do mnie, ponieważ nie mogła zaakceptować swojej orientacji… Wiązało się to oczywiście z ogromnym cierpieniem, zagubieniem, zaczęło się przekładać na relacje z bliskimi, na zaangażowanie w pracę i itd (…) Musiała wyjechać z Polski, żeby móc normalnie żyć… I tylko przypadek (choć obie coraz mniej wierzymy w przypadki) sprawił, że udało nam się spotkać. Na pierwszym spotkaniu  zapytała czy mogę jej pomóc przestać czuć to co czuje?

Obawiała się, iż to kim jest zrujnuje jej życie. Pierwszą sesję w zasadzie przepłakała, bo byłam pierwszą osobą, której mogła swobodnie opowiedzieć o swoim życiu i ogromie cierpienia, które spadło na nią, w związku z tym Kim Jest… a ja ryczałam z nią. Nie dało się po prostu inaczej… Okrucieństwo poglądów przychodzące ze strony ludzi, którzy  wypowiadają się na ten temat i bagatelizując osądzają, atmosfera publicznych debat i konsekwencje mowy nienawiści przerażają…  i napawają ogromnym smutkiem.

Dziś jesteśmy już po kilku sesjach… Okazało się, iż tak naprawdę nie może zaakceptować nie tyle swojej orientacji, bo zrozumiała już że to co ma jest piękne, skoro dostała to od Boga… ale przerażał ją brak akceptacji ze strony społeczeństwa i dlatego nie akceptowała Siebie. To ordynarne wypowiedzi niektórych znajomych na temat homoseksualizmu i wstyd tak naprawdę „tylko” przed tym,  że jest w mniejszości łamały jej życie… Ta dziewczyna żyła w strachu, bała się (!) powiedzieć o tym Kim Jest swoim najbliższym… Mimo że nikomu nie zrobiła krzywdy…

Kim jesteśmy jako dumni przedstawiciele Human Race, skoro skazujemy innego człowieka na takie cierpienie bo nam się coś wydaje, nie podoba, bo czegoś zwyczajnie nie rozumiemy i dlatego potępiamy?

W debacie publicznej (w XXI wieku, w sercu Europy ) wciąż pojawia się pytanie: czy homoseksualizm to choroba? Niektórzy nawet poważnie rozważają tą kwestię i poddają ją sumiennej analizie rozważając pod kątem zaburzeń psychicznych. Nie będę wchodzić w tą kwestię bo oczywiste jest ,że nie jest to zaburzenie psychiczne i nie ma sensu  tego roztrząsać.  Natomiast homofobia to jest choroba! Choroba Duszy. Bo każda nienawiść i zawiść to choroba. Choroba, która zżera ludzi od środka, wyjaławia z człowieczeństwa i zabija w ludziach wyższe uczucia. Pozbawia dostępu do empatii, do pokładów Miłości której synonimem jest akceptacja. Nie tolerancja, ale AKCEPTACJA. Kiedy nienawidzisz, potępiasz i oceniasz, nieświadomie ranisz samego siebie – odcinasz się od DOBRA. Przy okazji ranisz też innych – tak samo jak tą dziewczynę i miliony innych ludzi.

Pytam, po co? W imię czego? Jakie masz do tego prawo? Kto Ci je dał?  I nawet nie próbujmy mieszać w to Boga, którego niektórzy wciągają w swoje dywagacje i toczą w Jego imię swoje bitwy…. Wierzę w Tego Samego Boga (bo skąd wziąć dwóch, czy trzech różnych?)  i nie wyobrażam sobie, aby Bóg, o którym wiem, że jest, a  który jest MIŁOŚCIĄ, bo czymże innym mógłby być (?) nienawidził ludzi, których sam powołał do Życia.

Jako społeczeństwo bardzo łatwo sądzimy, opiniujemy, wypowiadamy się na temat innych przymierzając do kanonów które nam wytyczono.  I jest to poniekąd zrozumiałe – mechanizmy psychospołeczne leżące u podstaw potrzeby posiadania opinii są zbadane i zaspokajają ważne potrzeby. Skutkiem ubocznym jednak zaspokojenia tych potrzeb, jest popadanie w schematyczność i stereotypowość myślenia, które zawężają światopogląd. A Dobro jako Wartość Uniwersalna jest ponadreligijne, ponadnormatywno-kulturowe. Dobro to delikatność, troska, czułość, bliskość, chęć zrozumienia i niesienia pomocy.

Pragnę zaapelować do wszystkich tych, którzy nie rozumiejąc siły wsparcia społecznego dla mniejszości, ranią i stygmatyzują: zanim coś powiesz, zastanów się nad tym, bo opinie BYWAJĄ KRZYWDZĄCE. Pomijam fakt, że często są zwyczajnie naiwne i świadczą tylko o tym, kto je wypowiada. Jedyne prawo do krytyki jakie mamy to krytykowanie tych, którzy wyrządzają krzywdę innym. To tu jest granica – celowo i z premedytacją wyrządzona krzywda . I na tym koniec. Każda inna niekonstruktywna krytyka jest po prostu agresją i zawsze jest nadużyciem wobec ludzi, świata i wobec Boga.

I jeśli ktokolwiek namawia Was do nienawiści zastanówcie się nad tym jaką on ma z tego KORZYŚĆ, że w społeczeństwie panuje taka atmosfera. Spójrzmy na kraje europejskie: dają sobie świetnie radę, mimo że w Szwajcarii czy Wielkiej Brytanii słowo homofobia zatacza coraz węższe kręgi…

Krytykować możemy podłe, perfidne, napastliwe zachowania, które wyrządzają fizyczną i psychiczną krzywdę drugiemu człowiekowi, lub każdej innej żywej istocie. Przemoc, gwałt, obrzydliwa pedofilia, znęcanie się nad słabszymi  i bezbronnymi, wojny i okrutne wojenki których świat jest pełen! Tym się zajmijmy. Tutaj bądźmy nieustępliwi. I też nie poprzez samą krytykę, bo to niewiele zmienia, sieje tylko nienawiść i potęguję tą energię pogardy i sieje zniszczenie, które pochłania świat coraz bardziej. Zacznijmy sami być dobrymi ludźmi. Wyrozumiałymi dla siebie i innych, a to dobro do nas wróci…

Skąd wiesz, ze twoje dziecko nie okaże się osobą homoseksualną? … Nie wiesz tego, więc  zastopuj i zacznij myśleć!

Ponadto zwyczajnie nieeleganckie jest  wypowiadanie się na tematy, o których nie mamy pojęcia – nie wiesz, nie byłeś, nie doświadczyłeś – nie mów. Nie popadaj w ten zaślepiony nurt wkładania swoich życiowych niepowodzeń i frustracji w MOWĘ NIENAWIŚCI. Pomyśl, rozważ, poczytaj, zanim powiesz komuś że jest zboczony, czy nienormalny… Pamiętaj, że wypowiadając opinie o innych, najwięcej mówisz o sobie. Ale mimo to, i tak krzywdzisz do granic wytrzymałości, kiedy wypowiadasz się pogardliwie o czyichś najdelikatniejszych uczuciach wynikających z jego  tożsamości – czyli tego, Kim Jest i czego zmienić się nie da i mija się to z celem.

Żyj i pozwól żyć innym… Tylko tyle i aż tyle

Chcę jeszcze powiedzieć o czymś, co w przyglądaniu się homoseksualizmowi – skoro już  w publicznej debacie dajemy sobie w ogóle prawo do tych rozważań – jest ważne i również ocenne, krzywdzące, stereotypowe… Mianowicie utożsamianie wszystkich osób homoseksualnych z obrazami  z parad równości… Wiem, że te wydarzenia zakłamują obraz całej społeczności osób homoseksualnych. Są przejaskrawione, czasem epatują nagością i spłyconą seksualnością, przełamują tabu w sposób prowokacyjny i czasem niestety wulgarny. Pamiętajmy jednak o jednej rzeczy: sami jako społeczeństwo wytwarzamy TABU HOMOSEKSUALIZMU, a ludzie którzy stali się jego elementem nie chcą być TABU –  chcą pozostać ludźmi. Są przecież takimi samym ludźmi jak reszta i różnią się tak samo od nas, jak my od nich. W tym zróżnicowaniu wewnątrzgatunkowym, pozostają HUMAN RACE tak samo jak inne grupy społeczne.  Mają takie same uczucia, które tak samo łatwo jest zranić. Mają swoje pragnienia i marzenia, jak każdy z nas. Wydaje się to oczywiste…  Poprzez parady i demonstracje wyrażają „tylko” swój bunt przeciwko nienawiści i powierzchownemu ocenianiu – tak walczą o swoją godność, która powinna być im dana jak powietrze… Ich reakcja na stereotypizację jest wołaniem o zrozumienie i akceptację … i tak zamyka się obwód, bo znów homoseksualizm jest utożsamiany z wizerunkiem prowokatorów z parad równości…

Nie chcę przez to powiedzieć, że wszystkie osoby homoseksulane są wspaniałe, dobre i bez skazy. Nie może tak być, bo chyba nie istnieje taka grupa społeczna, o której można by tak powiedzieć. W każdej mniejszości i większości są wynaturzenia , zboczenia i różne przegięcia, z przemocą włącznie. Więc i tutaj. Ale tak jak wykluczenie „złych uczniów” w szkole potęguje ich destrukcyjne zachowania, tak wykluczanie jakichkolwiek grup społecznych i ucinanie dialogu wyklucza zrozumienie, sprzyja eskalacji konfliktu i potęguje przejawy stygmatyzacji…

Dajmy spokój, bo za chwilę będziemy musieli wszyscy prosić o prawo do życia i chodzenia po ulicach … I znów potrzebni będą jacyś ktosie, którzy będą to prawo nam wydawać, lub też nie… Bo dla jednego ktosia rudzi będą ok, a dla drugiego nie będą…  Posługując się mową nienawiści stąpamy po cienkim lodzie – oddajemy prawo do stanowienia o nas innym, a to jest bardzo niebezpieczne i historia zna konsekwencje takich przypadków.

Dziewczyna, o której pisałam na początku oczywiście wie, że jej historia jest inspiracją dla tego artykułu, jej anonimowość jednak nigdy nie zostanie naruszona. Nie uczestniczy w paradach równości. Chce tylko móc spokojnie żyć… Zgodziła się na to, aby Wam powiedzieć o tym, że jest lekarzem – onkologiem, który na co dzień pomaga chorym dzieciom żegnać się z Ziemią, z ludźmi, z zabawkami… Nie wiem, czy to dla Was ważne, ale chciałabym bardzo, aby było.

K.