Jak poradzić sobie z kryzysem?

50 wyświetleń 0 Comment

🍀

Kryzy psychiczne w życiu człowieka to momenty zwrotne, przełomy, to sytuacje, które wydarzają  się wbrew naszej woli. Momenty, które przełamują nasz dotychczasowy świat na pół, a czasem rozsypują nam go na kawałki. Zdarzenia te nie są wynikiem naszego bezpośredniego wyboru, najczęściej dostajemy je od życia znienacka i nie zgadzamy się na zmiany, które przynosi. Kryzysy mają różne przyczyny. Mogą one wynikać z naturalnego biegu życia, ale mogą też być skutkiem gwałtownych zmian, jakie nam się po prostu przydarzyły.

Kryzysy rozwojowe, czyli te, przez które wszyscy przechodzimy w konsekwencji naturalnej kolei rzeczy. Wymienię tylko kilka z nich, a zacznę od wieku młodzieńczego, gdzie nastolatek doświadcza zmian związanych z dorastaniem. Nagle dziecko staje się dorosłym i musi jakoś zbudować mapę życia, jakoś odnaleźć się w nowym dla siebie świecie. Nie chce już być pod skrzydłami rodziców, chce iść samo. Jest to kryzys, który dotyka zarówno nastolatka (tzw. bunt) jak i rodziców. Kolejny moment przełomowy to opuszczanie domu rodzinnego przez dorosłe już dzieci, które wyfruwają z gniazda z radością i ciekawością świata, ale zostawiają rodziców, którzy nie zawsze są gotowi na ich samodzielność, na odejście. To tzw. syndrom pustego gniazda. Możemy też doświadczyć kryzysu wieku średniego, gdzie próbujemy robić bilans życia i on nie zawsze wychodzi nam na plus, a to ma swoje rozległe konsekwencje. Później starość i konieczność zaakceptowania wielu nowych rzeczy i zmian jakie przynosi… W każdym z tych przełomów zmagamy się z trudnymi emocjami, takimi jak smutek, żal, rozpacz, rozczarowanie, zagubienie, złość, (…) Musimy się z tym pogodzić, a nie zawsze chcemy – i to, że nie chcemy rodzi kryzys. Nie sama sytuacja, ale nasz opór przed zmianą, przed życiem…

Możemy przejść przez te przełomy rozwojowo. Każdy z nich może bardzo wiele nas nauczyć i są to cenne lekcje, które opanowane wcześnie, uzbrajają nas w odporność na kolejne kryzysy. Dzięki przyjęciu i przepracowaniu tych nauk: pokory, akceptacji biegu ludzkiego życia i działania w nim Sił Nadrzędnych, uczymy się, iż jesteśmy elementem większej całości. Całości, którą Ktoś tak już zaplanował, a my możemy się temu poddać z mądrością i godnością, albo szarpać się z tym wchodząc w kolejne kryzysy…

Kryzysy psychiczne przeżywamy również w obliczu zmian, które znów wydarzają się niezależnie od naszej woli, ale nie wynikają z konieczności przejścia przez przełomy wynikające z naturalnych praw rządzących światem. W tej grupie znajdują się wszystkie te sytuacje, które przynosi życie z tzw. zaskoczenia: nagłe rozstanie z partnerem, czy z kimś kogo uważaliśmy za przyjaciela, śmierć kogoś bliskiego, utrata pracy, zmiana szkoły, wymuszona zmiana miejsca zamieszkania, itd. Są to wszystkie te sytuacje, z którymi nagle musimy sobie poradzić, zaadaptować się do zmian, podjąć jakieś wyzwanie, na które nie czujemy się gotowi. Oprócz trudnych emocji takich jak smutek, czy złość, możemy borykać się również z rozczarowaniem i żalem. Często towarzyszy nam tutaj ogromny stres i poczucie zagrożenia. Wchodzimy w kryzys wartości, przekonań, coś nagle rozwala nam całą naszą układankę, którą długo budowaliśmy i czuliśmy się w niej bezpiecznie. Musimy układać wszystko od nowa, pogodzić się ze stratą.

Żeby przejść przez kryzys musimy wypracować w sobie gotowość do zaakceptowania tego, co się w naszym życiu dzieje, a co nie jest od nas zależne. To ułatwia zrozumienie, uzdrawia nasze emocje, pomaga nie rozdrapywać ran, pozwala pójść dalej… Musimy dać sobie prawo zarówno do przepłakania straty, jak i do pogodzenia się z nią. Akceptacja to początek uzdrowienia. W procesie dojścia do zdrowej, niewymuszonej i nie powierzchownej akceptacji, jest dużo pracy, ale jej efekty są dla klienta jak siedmiomilowe buty na drodze do spokoju i odzyskanego szczęścia. Nie wolno tłamsić w sobie bólu, bo on wtedy narasta. Kiedy rozdrapujemy ranę, ona się nie goi. Tutaj ważne jest rozróżnienie pomiędzy bólem, a cierpieniem. Ból jest naturalną reakcją na stratę, cierpienie jest wyborem.

Kiedy życie przynosi nam trudne sytuacje, stajemy przed koniecznością poradzenia sobie z nimi. Nie zawsze są to tylko konsekwencje zewnętrzne, które wystarczy uprzątnąć, nawet dużym wysiłkiem, okupując to stresem i przemęczeniem. Trudy życia przynoszą przede wszystkim ból emocjonalny, światopoglądowy, egzystencjalny. Możemy czuć, że nasz świat rozpadł się na kawałki, tak, że już nie ma co zbierać. Kryzysy życiowe potrafią tak wytrącić nas z równowagi, że nie mamy siły żyć dalej. Możemy wówczas zatracić się w cierpieniu rozdrapując nasze rany i to jest podświadoma ucieczka przed życiem…

Możemy jednak wybrać drugą drogę; drogę na której pozbieramy te rozsypane kawałki naszego życia i poukładamy je od nowa. Być może niektóre puzelki nie będą już pasować i tu zacznie się szansa na budowanie nowego… Pojawi się lepsze zrozumienie siebie i swoich potrzeb, a za tym może pójść zmiana na lepsze ♥

Jeśli pozwolimy, by nasze kryzysowe myśli generowały krąg destrukcyjnych emocji i uczuć, kryzys może całkowicie nas pogrążyć, odbierając chęć do życia. Jeśli jednak znajdziemy w sobie wystarczająco dużo siły, by się z tym zmierzyć, a nie temu poddać, kryzys okaże się punktem zwrotnym w naszym życiu, a my wydobędziemy z siebie Siłę – ogromny potencjał naprawczy, który każdy z nas ma.

                                              Czasami nasze życie wywraca się do góry nogami tylko po to,                                                                                                                 abyśmy mogli spojrzeć na nie z innej perspektywy.                                                                Czasem musimy po prostu oczyścić naszą życiową przestrzeń  z tego, co zbędne.

K.