Człowiek we współczesnym świecie – człowiek oderwany od korzeni…

144 wyświetleń 0 Comment
🎈

Kategoria zatytułowana: człowiek we współczesnym świecie poświęcona będzie rozważaniom natury filozoficznej, psychologicznej i społecznej. Są to przestrzenie,  przez pryzmat których spoglądam na sytuację dzisiejszego człowieka w dzisiejszych realiach. Rzeczywistość współczesnego człowieka diametralnie zmieniła się na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Zmiany jakie zachodziły raptem z pokolenia na pokolenie były cywilizacyjnymi skokami. To tak jak w bajce o siedmiomilowych butach. Cywilizacja robi kroczek, a człowiek katapultuje się w czasie. Jeszcze nie zdążył przemyśleć dzisiejszych realiów, a już jego dzieci żyją na zupełnie innej, nieznanej mu planecie. Nie jest w stanie zbyt wiele ich nauczyć, bo sam nie zdążył zrozumieć… Zastanawiam się po prostu czy człowiek nadąża za tymi zmianami – emocjonalnie, intelektualnie, społecznie. I obawiam się, że nie…

Rozwój cywilizacyjny przyniósł ze sobą wiele dobrego; od poprawy warunków życia po możliwości intelektualnego rozwoju jednostek i społeczeństw. Ale za drogo Panie, zdaje się, za drogo nas to wszystko kosztuje. Cena jaką  płacimy za rozwój cywilizacyjny jest dla wielu z nas za wysoka. Za poprawą warunków życia idzie spadek jakości życia psychicznego. Za nasze komfortowe domy i wygodne samochody, bieżącą wodę w kranie i centralne ogrzewanie trzeba przecież zapłacić. A koszty rosną. Otrzymane możliwości rozwoju, komunikacji globalnej, wszechstronnego wykształcenia też nie są za darmo – wszystko trzeba będzie odpracować aż do późnej starości. Każdy kij ma bowiem dwa końce, a każda moneta dwie strony… Mamy wolność wyboru, większość świata pogrążona jest w demokracji i wolności słowa – to daje nam złudzenie niezależności i wolności. Co jednak jest po drugiej stronie lustra?

Jest fajnie i wygodnie – niektórym z nas na pewno. Nie wiem jednak, czy zdajemy sobie sprawę z tego jak wiele poświęciliśmy dla wygód codziennego życia. Zrozumcie mnie dobrze, ja nie neguję dóbr cywilizacyjnych – doceniam je i bardzo szanuję komfort życia doczesnego. Nie chciałabym musieć czerpać wody ze studni, ani polować na zwierzynę w lesie. Spójrzcie jednak na wartość spożywczą wody w kranie i jakość mięsa zakupionego w markecie… 🙁 Czasem mam wrażenie, że ludzkość poszła już o jeden most za daleko i nie ma stamtąd powrotu.

” Wybudowaliśmy dla siebie klatkę – cywilizację – gdyż byliśmy zdolni do myślenia,  a teraz MUSIMY myśleć, ponieważ jesteśmy zamknięci w klatce. Wiem, że na zewnątrz jest świat prawdziwy, trzeba tylko wydostać się z klatki… ” ( W. Wharton )

Pędząc po nowe udoskonalenia i osiągnięcia cywilizacyjne, zapomnieliśmy o jakości Naszego Życia… Cóż to jest jakość życia? Wystarczy przyjrzeć się temu w jakim stanie psychicznym dzisiaj są ludzie? Kto z naszych pradziadów znał pojęcie stresu ( zmory współczesnego człowieka ), kto budził się rano z lękiem, że nie zdoła spłacić kredytów, że straci wszystko? Takie stany lękowe towarzyszyły ludziom chyba tylko w okresie wojny, gdzie ludzie bali się o własne życie.

Spójrzcie na to jak skomplikowany jest dzisiaj mechanizm zdobywania pożywienia i zapewnienia sobie podstawowych środków do życia. Jeszcze nie tak dawno większa część ludzkości jadła to, co sama wytworzyła, mieszkała tak, jaki dom sobie postawiła – wszystko zaledwie ( i oczywiście aż! ) własnymi rękoma. Ludzie wtedy byli wolni. Żyli zgodnie  z rytmem przyrody, zgodnie z jej rytmem pracowali, odpoczywali. Może skromniej i mniej wygodnie, ale byli „na swoim”.  Aby wykarmić swoje rodziny i zapewnić im dach nad głową człowiek potrzebował zaledwie pracy własnych rąk… Dzięki nim ludzie czuli się w swoim małym świecie bardziej bezpieczni niż w dzisiejszych klimatyzowanych rezydencjach.

Dzisiaj, aby zjeść choćby suchą bułkę, musisz mieć pieniądze. Bez nich nie masz nic. Stały się jedynym sposobem na posiadanie czegokolwiek. Bez nich jesteś nikim. Zaś sposób ich pozyskiwania staje się coraz bardziej skomplikowany… Jeszcze nie tak dawno podstawowy warunek przetrwania – jedzenie i woda zależał od twojego zaangażowania w hodowlę świnki, czy kurki. Dzisiaj aby zjeść cokolwiek ( czy to bułka, czy kawior ) musisz nieprzerwanie uczestniczyć w skomplikowanym i zasadniczo dość nerwowym procesie wymiany dóbr. I nie możesz przestać…

Gdyby rozwój cywilizacyjny postępował nieco wolniej, może zatrzymalibyśmy się na jakimś etapie, zrezygnowalibyśmy  z pewnych zapędów po to, aby uratować człowieczeństwo?  Kiedyś ludzie żyli i przy okazji pracowali, dzisiaj żyją żeby pracować, bo świat tak jest skonstruowany. Jeszcze niedawno ludzie żyli by wychować dzieci, dziś zaniedbują dzieci traktując rodzinę przy okazji, żeby zdołać wyrobić normę. Kiedyś jeśli przestałeś pracować, najwyżej ubożałeś, niedojadłeś, butów na zimę nie kupiłeś. Dzisiaj – nie pracujesz, nie masz nic.

Za rozwojem cywilizacyjnym i jego dobrodziejstwami poszły niestety i konsekwencje. I niby to normalne, że wszystko w życiu ma swoją cenę, ale ta cena chyba za wysoka. Człowiek oderwany od korzeni, usycha… Niektórzy oczywiście w tym szaleństwie znaleźli metodę i umieli się odnaleźć – dla nich pełne uznania słowa podziwu, bo to nie lada wyzwanie. Niektórzy jednak nie i tym właśnie osobom, dla których za drogo przyszło płacić, poświęcam pełne szacunku i chęci pomocy słowa składające się na kolejne wpisy.

Z pozdrowieniami , K.