Co zrobić, kiedy nic mi się nie udaje? – część6.

83 wyświetleń 0 Comment

…🍀…

 

Zacząć odczuwać więcej miłości i wdzięczności.

–> Kocham siebie i kocham żyć.  Dziękuję za całe dobro jakie codziennie otrzymuję.

Czasem towarzyszyć nam może błędne przekonanie, że miłość do siebie to przejaw egoizmu. A już że miłość własna może rozwiązać jakieś problemy dnia codziennego, to już w ogóle. Trochę tak zostaliśmy wychowani, w naszej kulturze nie mówi się o miłości do siebie, nawet szeroko rozumiana religijność rzadko o tym wspomina. A od miłości do siebie zaczyna się Miłość do wszystkiego innego. Kiedy kochamy siebie, to też siebie akceptujemy takimi, jakimi jesteśmy. Nie mamy poczucia, że nie jesteśmy wystarczająco dobrzy, że nie zasługujemy, że nam się coś nie należy, bo inni są lepsi, itd… Przestajemy porównywać się z innymi, doszukiwać się w sobie niedostatków i niedociągnięć. Owszem, zdajemy sobie sprawę z własnych ograniczeń, ale miłość własna pozostawia tylko te realne i nie robi z nich problemu, po prostu je akceptuje, lub stara się je uzdrowić  na drodze rozwoju, a nie niekonstruktywnej  samokrytyki.

Taki stan Ducha (bo to już nie jest pojedyncza emocja) uwalnia w nas potencjał twórczy, otwartość na nowe doświadczenia, a także ciekawość siebie i ludzi. Miłość własna przynosi także zaufanie do siebie, zaufanie w to, że robię wszystko co mogę i umiem, najlepiej dla swojego dobra. To także samoakceptacja i szacunek do siebie, a tym samym do innych ludzi i do świata. Człowiek, który kocha siebie przejawia akceptację (nie bierność) dla tego co przynosi życie, chęć zrozumienia, a nie oceniania i krytykowania siebie i innych. Miłość do siebie umożliwia nam pełne zaangażowanie w nasze życie, w relacje z ludźmi, uczciwe dążenie do tego, aby żyło nam się dobrze. Kiedy kochasz siebie, możesz prawdziwie kochać drugiego człowieka… A ten człowiek Ciebie… Bo żeby móc dać miłość, trzeba ją mieć ♥ Jest to więc fundament dobrych, satysfakcjonujących więzi z ludźmi, opartych na uczciwości, akceptacji, szacunku i bliskości. Miłość do siebie to początek udanych relacji ze światem .

Wdzięczność to również stan Ducha, stan który przynosi coraz więcej dobrego… Wdzięczność  to docenianie tego, co jest w naszym  życiu dobre.  Na co dzień bardzo łatwo jednak o tym zapominamy. Zapominamy doceniać sam fakt, że żyjemy, to że mamy zdrowe i sprawne ciało, że mamy gdzie mieszkać, co jeść. Nie doceniamy tego, że zimą jest nam ciepło, że możemy usiąść przy kominku… Żałosne ego chce więcej i więcej, tkwi w poczuciu braku i niedosytu. I to nie daje mu spokoju… Perspektywa braków, przysłania mu widok tego co już ma i tego kim jest. To właśnie to rozhuśtane ego, nie pozwala docenić tego, co w  życiu już jest dobre. Brak miłości własnej również w tym przeszkadza.

Tkwiąc w złudnym poczuciu braku, wynikającym z niedoceniania siebie i swojego życia (materialnie i niematerialnie) przyciągamy tego więcej… Egotyczny umysł lubi tą iluzję ciągłego niedostatku i pogoń za króliczkiem, bo to pozwala mu ciągle być zajętym…  i istnieć.

Ciągły niedosyt i brak wdzięczności za to co jest dobre, a nawet za to wydaje nam się złe, uzasadnia istnienie ego i jest siłą napędową do narzekania i niedoceniania. Trzeba zajrzeć w siebie i go uciszyć… Bo prawda jest taka, że jeśli nie doceniasz tego, co masz dobrego, nie dostaniesz tego więcej, albo będzie Ci to przychodziło z trudem.  Z uczuciem braku i niedosytu jest tak, że potęguje ono faktyczny stan braku. I znów kryją się za tym liczne mechanizmy psychologiczne, a także duchowe,  o których nie będę już tutaj mówić, bo to i tak trzeba przepracować i poczuć, a nie zrozumieć rozumowo. Próbuję o tym pisać  dlatego, żeby  pokazać, że świat zaczyna się w głowie i w Sercu.  To nasze emocje tworzą okoliczności  w jakich żyjemy. Jeśli coś w naszym życiu ciągle nam się nie udaje, nie warto tracić czasu na pretensje do całego świata, ale przyjrzeć się sobie – to w nas istnieją wszystkie blokady i większość przyczyn naszych niepowodzeń. Czasem zwyczajnie nie chcemy tego zobaczyć, a czasem nie potrafimy.

Pamiętajmy, że ludzka psychika jest dużo bardziej skomplikowana, niż dzisiaj nam to wiadomo – dzięki szkiełku i oku.  Skrywa przed nami jeszcze wiele tajemnic…  domagając się od nas wglądu w procesie indywiduacji, o której mówił Carl Gustaw Jung. Jeśli jednak chcemy wierzyć, że rzeczywistość jest tylko zewnętrzna, to oczywiście możemy. Jednak taka postawa determinuje życie w iluzji.  Nasz świat wewnętrzny ma ogromny i kluczowy wpływ na okoliczności naszego życia. Nie wierzysz? Zmień coś, wprowadź kilka zmian z tych, o których tu mówię, a zwyczajnie przekonasz się, że tak jest. Wejdź na ścieżkę rozwoju osobistego, a zaczniesz dostrzegać zależności pomiędzy tym kim jesteś (świadomie i nieświadomie), a tym jak wygląda Twoje Życie. Zobaczysz bezpośrednie zależności pomiędzy tym co dajesz, a tym, co dostajesz w zamian… ♥

K.