Co zrobić, kiedy nic mi się nie udaje? – część3.

106 wyświetleń 0 Comment

…🍀…

 

Przestać użalać się nad sobą.

–> Każdego dnia i pod każdym względem czuję się coraz lepiej, lepiej i lepiej…

Kiedy w wyniku  konkretnego wydarzenia czujemy się potraktowani niesprawiedliwie przez kogoś, lub przez los, zdarzyło się coś, co sprawiło nam przykrość, coś co wywołało smutek,  to ma prawo włączyć nam się rozżalenie, poczucie niesprawiedliwości właśnie, poczucie krzywdy, rozczarowanie. Może pojawić się w nas  złość i frustracja potrzeb, które w danych okolicznościach nie zostały zaspokojone. Czasem zwyczajnie oczekiwaliśmy czegoś lepszego, a dostaliśmy to, co dostaliśmy… i mamy prawo czuć żal.

Żal jest stanem naturalnym, reakcją na daną sytuację, która wywołała tą lawinę uczuć i emocji. Jest to często sygnał do zmiany, bodziec do wytworzenia nowej reakcji mającej prowadzić do podjęcia działań zmierzających do naprawy sytuacji, zmiany otoczenia poprzez głęboką refleksję i pragnienie pozbycia się dyskomfortu psychicznego.

Czym innym jest użalanie się nad sobą. To już jest wybór… To stan przewlekły, który prowadzi nas do popadania w rolę ofiary. Odgrywanie tej roli prowadzi już tylko do zapadania się coraz głębiej w mechanizmy, których często nie jesteśmy świadomi, a które  potęgują doświadczenia umacniające nas w archetypie ofiary… A ten zawsze prowadzi do skrzywienia postrzegania poprzez generowanie przekonań typu: nic mi się nie udaje, wszystko jest przeciwko mnie, ludzie są źli, a świat podły…

W tym miejscu, w którym doświadczamy  jakiegokolwiek awersyjnego bodźca wywołującego żal, mamy dwie drogi, którymi możemy pójść. Pierwsza umożliwi nam pójście dalej, druga zatrzyma nas w miejscu. Pierwsza zbudowana będzie na nadziei na lepsze jutro, druga na przekonaniu, że nic nam się nie udaje i właśnie otrzymaliśmy na to kolejny dowód. Świadomy wybór pierwszej oparty będzie na założeniu, że to normalne, że nie zawsze wszystko jest po naszej myśli, a każda porażka to lekcja dla nas,  druga, że wszystko zawsze jest nie po naszej myśli i tak już zostanie.

Pierwsza droga to droga świadomej kreacji własnej rzeczywistości i wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, druga, to droga ofiary, dzięki której zdejmujemy z siebie odpowiedzialność …

I teraz warto się nad tym zastanowić i w konsekwencji móc wybierać zawsze pierwszą drogę. Podjąć decyzję, że druga droga jest nieskuteczna i nie chodzimy tamtędy…

Przyjmując założenie teoretyczne, że nasze myśli tworzą naszą rzeczywistość i w sposób bezpośredni wpływają na nasze życie, można wyciągnąć wniosek, który w naturalny sposób prowadzi do wyboru drogi nr 1, czyli tej, na której nie poddajemy się, nie użalamy się nad sobą, tylko idziemy z nadzieją w przyszłość i pracujemy nad swoimi ograniczeniami.

  • Mianowicie: każde nasze działanie, lub niedziałanie zaczyna się w głowie. To tutaj rodzą się nasze myśli, a myśli wywołują emocje, uczucia i tworzą przekonania. Sposób działania i nasze zachowania zaczynają się od tego, co myślimy o danej sytuacji i o sobie. Przykład —>myśl: jestem beznadziejny, emocja: smutek, uczucie: stan beznadziejności, przekonanie: nie uda mi się, nic mi się nie udaje, zachowanie: słabe działanie z poziomu słabej motywacji, która nie ma skąd zaczerpnąć. Bo nawet jeśli efekt działania zaspokajałby naszą ważną potrzebę (więc nam teoretycznie  zależy), to i tak nie wierzymy, że może nam się udać – to  zabija siłę do działania wynikającą z pragnienia… Więc skoro zadziałamy byle jak, to otrzymamy byle co i znów popadamy w użalanie się nad sobą…  I tak, nasza myśl tworzy naszą rzeczywistość.

W przypadku wyboru drogi numer 1, czyli działanie zamiast popadania w rolę ofiary, której zawsze wszystko się nie udaje, zawsze wygrywamy. Dlaczego? Dlatego, że zawsze podejmujemy próbę, a siła motywacji wynikającej z tego, że wierzymy iż nam się uda zrealizować zadania, sprawia, że działamy bardziej skutecznie, staramy się bardziej, bo wierzymy, że możemy. Nasze starania zazwyczaj podnoszą efekt naszej pracy 🙂 Oczywiście nie musi to oznaczać, że od teraz zawsze wszystko będzie szło nam jak z płatka, ale istotnie zwiększa się prawdopodobieństwo sukcesu.

Jeżeli człowiek podejmuje jakąkolwiek aktywność, której celem jest osiągnięcie zamierzonego skutku, musi mieć w sobie jakąś motywację i samo pragnienie czegoś zazwyczaj nie  wystarcza, choć jest jedną z najważniejszych składowych . Rzeczy nie dzieją się same. Trzeba podjąć działanie w celu realizacji. A działanie to, musi być skuteczne.  Kryteria skuteczności podejmowanych działań łatwo można ustalić i zaplanować przy każdorazowym działaniu. Ważniejsze jest jednak na początku to, co myślisz o sobie przy okazji tego działania. Bo to tutaj jest ziarno. Jeżeli zasiejesz niepewność, strach, zwątpienie i będziesz tym karmił swoje emocje potęgując użalanie się nad sobą, utkwisz w archetypie ofiary i nic nie zrobisz.  Nie znam osobiście żadnej osoby, która tkwiąc w takich przekonaniach osiąga sukcesy. Takimi myślami sami sobie robimy krzywdę. Blokujemy  swoje możliwości, zamykamy drogi do rozwoju. Tak nie można.

Wejdź na drogę numer 1, zostaw drogę numer 2, bo jest nieskuteczna i ogranicza Twoje możliwości działania!  Jeżeli szkoda Ci rozstać się z użalaniem się nad sobą, zrób sobie bilans skuteczności przekonania pt.: jestem beznadziejny i nic mi się nie udaje, na podstawie przykładów z własnego życia.  Zobaczysz wtedy proces kształtowania się samospełniającego się proroctwa: gdzie sprawa była obiektywnie do ogarnięcia, a Ty jej nie załatwiłeś, bo się bałeś podejść, zapytać, zrobić…

Afirmacja, jaką Wam podałam jest pierwszym krokiem do zmiany myślenia.

Każdego dnia i pod każdym względem… czyli od dzisiaj…  od teraz… krok za krokiem .                                   Uświadom sobie, że przeszłości już nie ma, a jutra jeszcze nie było …  Możesz zacząć od teraz. Nowe myślenie, nowe wspierające przekonania, więcej energii w działaniu, więcej uśmiechu i optymizmu 🙂

Pamiętaj, że afirmacje będą najbardziej skuteczne, kiedy nie będziesz wmawiał sobie rzeczy nierealnych – to znaczy takich, które Twoje świadome ja od razu podważy.  Zacznij od zmiany w emocjach, w samopoczuciu na chwilę obecną. Zdecydowanie uważam, że rozpoczęcie dnia z takim przekonaniem, że dzisiaj będzie lepiej niż było wczoraj, jest lepsze niż kiedy od rana wmawiasz sobie niczym nieuzasadnione przekonanie, że nic Ci się nie udaje.

Nasze myśli i przekonania mogą budować, lub niszczyć. Mogą wspierać, albo ograniczać. To one mówią nam co możemy, a czego nie, co umiemy, a czego nie umiemy. To nasze myśli czynią rzeczy możliwymi dla nas i niemożliwymi do osiągnięcia. Więc jeśli jesteś na drodze numer 2, czyli Twoje myśli o sobie samym bojkotują Twoje działania, osłabiają starania i mają bezpośredni wpływ na to, że nie osiągasz swoich celów, lub w ogóle ich nie stawiasz, zejdź z niej. Wejdź na inną linię czasu – zastanów się po co tkwisz w bezradności i po co użalasz się nad sobą? Co Ci to daje? Jakie masz z tego korzyści?

Pozdrawiam, K.